WirtualneMedia.pl

Portal o mediach, reklamie, internecie, PR
Nr 1 w Polsce

Przeczytaj też

Facebook ogłasza Program Przywództwa Społeczności, przeznaczy miliony dolarów na szkolenia administratorów grup

Facebook walczy o kibiców sportu – tego tradycyjnego i elektronicznego

2018-02-12 A A A KOMENTARZE: 1 FORUM DRUKUJ POLEĆ

Mark Zuckerberg szykuje się do starcia o intratny rynek praw transmisji rozgrywek sportowych. Coraz śmielej wchodzi także w e-sport. Czy uda mu się przyciągnąć na Facebooka fanów meczów piłki nożnej czy CS: GO?

Facebook walczy o kibiców sportu – tego tradycyjnego i elektronicznego

Po zakończeniu zimowych igrzysk olimpijskich do zespołu Facebooka dołączy Peter Hutton, prezes grupy telewizyjnej Eurosport. Równym zadaniem nowego menadżera będzie pomoc serwisowi w kupnie praw do transmisji angielskiej Premier League na lata 2019-22 na terenie Wielkiej Brytanii. Zachodnie media spekulują, że konkurencyjną ofertę przygotowuje Amazon. Hutton z pewnością będzie cennym wsparciem dla Facebooka - to dzięki niemu Discovery Comminications (do którego należy Eurosport) za 1,3 mld euro kupiło pełne prawa do transmisji igrzysk olimpijskich w latach 2018-2024 w Europie poza Francją (w latach 2018-2020) i Federacją Rosyjską.

Transmisje sportowe to jeden z silniejszych, jeśli nie najsilniejszy magnes ściągający przed ekrany telewizorów widzów. W Polsce, na dziesięć najchętniej oglądalnych audycji telewizyjnych w ubiegłym roku, osiem stanowiły mecze reprezentacji w piłce nożnej oraz konkursy skoków narciarskich. Ponad 8,49 mln widzów zgromadził przed telewizorami mecz Polska - Czarnogóra, a 7,25 mln Polska – Rumunia. Start naszych skoczków podczas Turnieju Czterech Skoczni w Bischofshofen śledziło 6,91 mln osób.

Sport przenosi się do internetu, ale czy z kibicami?

Czy walka o prawa do transmisji ligi anielskiej to dopiero początek ekspansji Facebooka i Amazona w tym obszarze? Jakub Żurawski, account executive w Arskom Group, uważa, że to ruchy nastawione bardziej na zwiększenie zaangażowania po stronie użytkowników, a co za tym idzie - wpływów z reklam.

- Celem jest zwiększenie i dalszego monetyzowania zaangażowania użytkowników w platformy. Rywalizacja z kanałami sportowymi jest z jednej strony skutkiem ubocznym tych działań, a z drugiej częścią większej batalii między Internetem a Telewizją. Tej o światowe budżety reklamowe - komentuje Żurawski w rozmowie z portalem Wirtualnemedia.pl

Z kolei Sebastian Bartosik, dyrektor zarządzający Sport PR, sądzi, że decyzje Facebooka i Amazona podyktowane są zmianami nawyków widzów, którzy coraz częściej porzucają ekrany telewizorów na rzecz komputerów i smartfonów.

- Z pewnością jest to konkurencja, choć na razie zawoalowana, określana mianem zagospodarowania niszy, zapewnienia swoim użytkownikom wartości dodanej i sprawdzenia rynku. Co więcej, obecnie często prowadzona we współpracy z tradycyjnymi nadawcami. Tak naprawdę, za wszystkim stoją jednak zmieniające się nawyki i wizja sieciowej przyszłości. Ona jest już faktem, dlatego internetowi giganci wcześniej czy później przejmą szereg medialnych inicjatyw, a transmisje sportowe będą tego dowodem. Nie zapominajmy także o kapitale Facebooka i Amazona, który daje tym firmom dużo większe pole manewru, a tym samym szanse w rywalizacji z tradycyjnymi kanałami. Za kilkanaście lat telewizja stanie się w pełni „internetowa”, a działające w tym sektorze korporacje oferować będą znacznie więcej niż transmisje sportowe – mówi Sebastian Bartosik.

Otwartym pozostaje pytanie, na ile sami użytkownicy, przyzwyczajeni do oglądania telewizyjnych transmisji meczów, będą skłonni, tak jak w przypadku innych typów audycji (programy telewizyjne, serwisy informacyjne), „przerzucić się” do internetu.

- Człowiek od tysiącleci przyzwyczajony do interpersonalnych relacji z drugim człowiekiem w ciągu kilku lat zmienił swą tradycyjną komunikację na elektroniczną. Nie ma więc rzeczy niemożliwych. Oczywiście − w kontekście Facebooka i Amazona − nie mówimy tu o zmianie polegającej na oglądaniu futbolowych rozgrywek w małym okienku przeglądarki internetowej na laptopie czy smarfonie. Ekrany czy telewizory podłączone do Internetu i korzystające z płatnych serwisów wyświetlają taki sam obraz, jak ten pochodzący z kablówki, satelity czy naziemnej anteny. Co stoi na przeszkodzie, aby korzystając z serwisu Facebooka lub Amazona zobaczyć mecz? Szczególnie, gdy będzie on tańszy od konkurencyjnych kanałów. Ciekawą i przekonującą ilustracją omawianego trendu jest emitowany na antenie Amazon Prime Video program „The Grand Tour”, tworzony przez legendarną grupę znaną z „Top Gear”. W przenośni można więc powiedzieć, że Top Gear już przeszedł do nowych mediów. Transmisje sportowe też tu trafią – uważa Sebastian Bartosik.

Czy telewizja podda się w starciu z internetem o widzów sportu? Jakub Żurawski wskazuje, że przed Facebookiem czy Amazonem jeszcze długa droga, stacje telewizyjne nie ustąpią bowiem pola.

- Telewizja sportu łatwo z pewnością nie odda. Pierwsze rundy tej walki odbyły się już w Stanach (NFL) i Indiach (krykiet). Amazonowi udało się wykupić internetową część praw futbolu amerykańskiego, z kolei Facebook w walce o indyjskiego krykieta poniósł sromotną porażkę, którą odbił sobie na umowie na streaming e-sportu z ESL. Nie dziwi jednak ich zainteresowanie dalszymi przetargami. Amazon już odkrył potencjał emocji towarzyszących transmisjom sportowym, które dają się doskonale zmonetyzować prostym linkiem do klubowego merchandisingu zaserwowanym w czasie gdy drużyna zdobywa decydujące przyłożenie - komentuje Żurawski.

Ekspert prognozuje, że internet długo jeszcze nie zdominuje rynku transmisji sportowych, może być jednak ciekawą alternatywą dla widzów konsumujących treści łownie na smartfonach czy tabletach.

- Sport jest nadal najbardziej „telewizyjną" z dziedzin, wymagając od użytkownika zaplanowania dnia pod transmisję. Zjawisko agenda-setting z jednej strony z pewnością marketerów kusi, z drugiej ogranicza elastyczność, którą tak sobie w reklamie w mediach społecznościowych cenią. I to właśnie elastyczność będzie największym wrogiem telewizji w nadchodzących przetargach. Dla dystrybutorów praw najbardziej opłacalne staje się pogodzenie obu stron podzieleniem licencji, po którym nastąpi walka o widza. W najbliższym czasie nie spowoduje to raczej znacznych spadków w dominującej grupie wychowanych przed telewizorem odbiorców, ale może stanowić alternatywę dla coraz liczniejszej grupy konsumującej tego typu treści w ruchu, na urządzeniach mobilnych – ocenia dla portalu Wirtualnemedia.pl Jakub Żurawski.

Facebook czuje e-sport

Sport tradycyjny to jednak nie jedyny obszar zainteresowań Facebooka, jeśli chodzi o transmisje. W połowie stycznia serwis porozumiał się z federacją e-sportową ESL. Dzięki umowie na Facebook Watch pojawią się transmisje online na żywo z turniejów w takich grach jak Dota 2 czy Counter-Strike: Global Offensive. Ponadto na kibiców czekać będą ekskluzywne materiały wideo i wywiady z zawodnikami.

- Decyzja o tym, że mecze prestiżowych rozgrywek ESL ONE będzie można oglądać wyłącznie na platformie Facebook zaskoczyła fanów. To jednak intuicyjny ruch dla obu marek, co więcej spójny ze wcześniejszą polityką ESL. Już w 2011 roku ESL po raz pierwszy zmienił platformę - zrezygnował ze streamingu na popularnym wówczas Own3d, a przeniósł kontent na Twich (wtedy jeszcze justin.tv). W zeszłym roku ESL podjął decyzję by mecze ESL Pro League pokazywać wyłącznie na Youtube. Po początkowym spadku oglądalności wyniki wróciły do poziomu sprzed zmiany – komentuje dla portalu Wirtualnemedia.pl Maciej Sawicki, jeden z pierwszych polskich komentatorów e-sportu, właściciel domu produkcyjnego Foszer Sawicki.

Zdaniem eksperta, ESL, decydując się na współpracę z platformą Marka Zuckerberga, chce pozyskać nową widownię, obecną na tym portalu.

- ESL, jako lider rynku esportowego, próbuje docierać do nowej widowni, skupionej w okół platformy. Jednocześnie wierzy, że widzowie zainteresowani konkretnym esportowym produktem (np. ESL One, ESL Pro League) podążą za kontentem, bo to on jest dla nich ważniejszy niż platforma. Warto podkreślić, że ESL dysponuje prawami transmisyjnymi do szeregu produktów, ESL One i Pro League to tylko niektóre z nich. Firma próbuje więc dywersyfikować platformy na których widzowie mogą oglądać transmisje - ocenia Sawicki.

Choć transmisje na Facebooku nie przyciągnęły oczekiwanej widowni, ESL nie rezygnuje z obranej strategii.

- Decyzje te mają jednak swoje konsekwencje. Transmisja z ESL One Genting, gdzie grano w  DOTA 2 miały na Facebooku bardzo niską oglądalność. ESL jednak nie ugięło się i transmisja dostępna była jedynie na tej platformie. To najlepiej pokazuje, że operowanie na różnych platformach jest dla ESL częścią globalnej strategii, ważniejszej niż partykularne interesy poszczególnych produktów / transmisji – mówi Maciej Sawicki.

W Polsce transmisje rozrywek e-sportowych cieszą się dużą popularnością m.in. na platformie Twich. Od stycznia do sierpnia 2017 roku wszystkie wydarzenia związane z rozgrywkami w CS: GO oglądano łącznie przez ponad 6,3 mln godzin, a najpopularniejsza impreza - PGL Major Kraków 2017, przyciągnęła niemal 106 tys. widzów.

Zdaniem ekspertów z firmy doradczej Deloitte, rynek e-sportu już w tym roku będzie wart globalnie miliard dolarów.

Autor: Justyna Dąbrowska

Wiecej informacji: Facebook, Amazon, transmisje sportowe, prawa do transmisji sportowych

Komentarze (1) Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl

  reklama

POPULARNE

Zobacz więcej

Newsletter

Praca - WirtualneMedia