SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google RSS Twitter

Ewa Leja: widzowie kochają kulinarne formaty, to trend światowy (wywiad)

Producentka „MasterChefa” i „MasterChefa Juniora” Ewa Leja zdradza portalowi Wirtualnemedia.pl kulisy pracy przy realizacji kulinarnych programów TVN. - Dla osób, które dostaną się do programu organizujemy szkolenia. Dzięki temu mogą poprawić swój warsztat i poczuć się pewniej w kuchni „MasterChefa”. Odpadające z show dzieci reagują znacznie lepiej niż dorośli uczestnicy - wyjaśnia Leja.

Ewa Leja, fot. TVN Article

„MasterChef” na antenie TVN oglądać można w jesiennych ramówkach, począwszy od 2012 roku. Piątą serię kulinarnego programu, nadawaną w okresie od 4 września do 4 grudnia ub.r., oglądało średnio 2,43 mln widzów, o 200 tys. więcej niż rok wcześniej. Przełożyło się to na 14,31 proc. udziału w rynku telewizyjnym wśród wszystkich widzów, 18,49 proc. w grupie komercyjnej 16-49 i 16,41 proc. w grupie 16-59.

7 maja br. TVN wyemituje finałowy odcinek drugiej serii dziecięcej wersji kulinarnego widowiska - „MasterChef Junior”. Program gromadzi średnio 2,47 mln osób. Przekłada się to na 14,71 proc. udziału w rynku telewizyjnym wśród wszystkich widzów, 18,98 proc. w grupie 16-49 oraz 16,65 proc. w 16-59.

Stacja TVN ogłosiła, że jesienią pokaże „MasterChef 6” i już prowadzi castingi na uczestników talent-show. Od pierwszej edycji jurorami w reality-show są Magda Gessler, Michel Moran i Anna Starmach. W programie bierze udział 14 uczestników, którzy przygotowując różne potrawy walczą o tytuł Mistrza Kuchni, 100 tys. zł i kontrakt na wydanie książki kucharskiej.

Producentem „MasterChefa” i „MasterChefa Juniora” jest Ewa Leja, która z TVN związana jest od 1997 roku. Odpowiadała za produkcje takich programów jak m.in. „Agent” oraz taneczny show „You Can Dance - Po prostu tańcz”.

Portal Wirtualnemedia.pl rozmawia z Ewą Leją m.in. o popularności kulinarnych programów i udziale dzieci w telewizyjnych talent-show.



Łukasz Brzezicki: Czy moda na formaty kulinarne w Polsce przemija, a może jest wprost przeciwnie?

Ewa Leja: Widzowie kochają oglądać kulinarne show i to jest trend światowy. To ogromne zainteresowanie obserwujemy już od wielu lat, od kiedy programy takie jak „MasterChef”, „Kuchenne rewolucje” czy „MasterChef Junior” pojawiły się na antenie TVN.  „MasterChef Junior” przyciąga średnio blisko 2,5 mln widzów, a program Magdy Gessler w czwartkowe wieczory bije rekordy oglądalności.

Z czego wynika ta popularność?

Coraz większą uwagę przywiązujemy do tego, co jemy. Chcemy odżywiać się zdrowo i dobrze, a programy kulinarne są inspiracją do tego. Oglądając zmagania innych uczestników nie tylko mamy szansę podpatrzeć jakie smaki warto łączyć, ale także posłuchać rad kulinarnych mistrzów, takich jak Magda Gessler, Anna Starmach, Michel Moran czy Mateusz Gessler. Coraz częściej jadamy także na mieście, a dzięki „Kuchennym Rewolucjom” wiemy jak danie powinno być podane oraz na co zwracać uwagę. Od pokoleń kuchnia to miejsce, które jednoczy ludzi. Celebrując wspólne posiłki odnawiamy więzi rodzinne.

TVN od pięciu sezonów realizuje „MasterChefa”, teraz trwają castingi do szóstej serii. Dlaczego ten program przyciąga coraz więcej widzów?

„MasterChef” to jeden z najbardziej rozpoznawalnych programów kulinarnych nie tylko w Polsce, ale również na całym świecie. Od pierwszej edycji ma bardzo stabilną pozycję na rynku. Widzowie pokochali jury. Mieszanka różnych temperamentów, ogromnej wiedzy oraz utalentowanych uczestników okazała się przepisem na sukces. Dla wielu z nich „MasterChef” otworzył drzwi do dalszej zawodowej kariery. Każdy kto odrobinę gotuje w domu, może postawić się w sytuacji uczestników.

Podczas castingów często słyszę od osób, które biorą w nich udział, że zaczęli gotować dzięki „MasterChefowi”. Ostatnio mieliśmy przypadek nastolatka, który w wieku 13 lat zaczął oglądać nasz program, pokochał gotowanie i po ukończeniu 18 lat zdecydował się zawalczyć o udział w programie.

Czy trudno jest znaleźć odpowiednich uczestników, którzy potrafią gotować i ciekawie opowiadać o gotowaniu?

Nie jest to łatwe zadanie, bo często ci, którzy chcieliby wziąć udział w castingach mają obawy, czy rzeczywiście są na poziomie „MasterChefa”. Dla nas najważniejszy jest talent i kulinarna intuicja. Wszystko inne można dopracować. Dla osób, które dostaną się do programu organizujemy szkolenia. Dzięki temu mogą poprawić swój warsztat i poczuć się pewniej w kuchni „MasterChefa”. Co ciekawe, takich obaw zupełnie nie mają dzieci. Dla nich wszystko jest możliwe.

Wiosną TVN emitował drugi sezon dziecięcej wersji „MasterChef Junior”. Program jest hitem. Czy obecność dzieci w talent-show zawsze gwarantuje wysoką oglądalność?

Wszystko zależy od tego, jaki jest to talent show - nie chodzi o dzieci, ale o rodzaj programu.  Mam wątpliwości czy np. program z dziećmi grającymi w szachy byłby dla widzów atrakcyjny. Mali uczestnicy nie są gwarantem sukcesu. Najważniejszy jest pomysł, umiejętności i prawdziwe emocje.

W „MasterChefie Juniorze” uczestnicy są eliminowani przez jurorów. Jak dzieci radzą sobie z tym elementem reality?

Przy pierwszej edycji programu miałam pewne obawy jak zareagują dzieci, które będą musiały pożegnać się z kuchnią „MasterChefa Juniora”. Zatrudniliśmy więc psychologa, który w razie potrzeby miał być wsparciem w takich sytuacjach. Okazało się jednak, że dzieci reagują znacznie lepiej niż dorośli uczestnicy. Oczywiście jest im czasem smutno, ale potrafią szybko się z tym pogodzić. Bo dla nich najważniejsza jest przygoda, a nie element rywalizacji. Z przyjemnością patrzę jak pomagają sobie wzajemnie, nawet podczas konkurencji. Na planie zawiązują się także nowe przyjaźnie, nie tylko pomiędzy małymi uczestnikami, ale również z Jurorami. Dzieci odwiedzają ich w restauracjach, niektórzy z małych kucharzy mają nawet za sobą debiut w restauracyjnej kuchni jurorów.

Dołącz do dyskusji: Ewa Leja: widzowie kochają kulinarne formaty, to trend światowy (wywiad)

18 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Aspen
Oglądam MasterChef UK i MasterChef Australia.
Polska edycja przy wyżej wymienionych jawi się siermiężnie w porywach do żenująco słabo.

Nie jestem w stanie sobie wyobrazić, jak ze świetnego formatu, TVN mógł ukręcić takiego gniota.
Jak to się stało, kto za to odpowiada personalnie?
15 15
odpowiedź
User
brrr....
Niestety TVN jest w błędzie. Nie cierpię tego typu programów i ich nie oglądam. Mam odruch wymiotny kiedy widzę Panią G. Wrrr.....
25 14
odpowiedź
User
Nobody
posłuchać rad kulinarnych mistrzów, takich jak Magda Gessler, Anna Starmach, Michel Moran czy Mateusz Kessler..... To postaci wykreowane przez TVN, bardzo daleko im do mistrzostwa.
23 8
odpowiedź
User
AVE
Niestety TVN jest w błędzie. Nie cierpię tego typu programów i ich nie oglądam. Mam odruch wymiotny kiedy widzę Panią G. Wrrr.....

Przełącz na inny kanał a nie narzekaj
15 18
odpowiedź
User
chyba nie
Chyba cos się tej pani pomyliło !! Już wiekszosc widzów ma dość tych programów kulinarnych są na każdym kanale a potem sie dziwia ,że społeczeństwo tyje jak oglada takie durne programy. Nawet Polsat zmądrzał i nie pokazyje tego typu programów
24 8
odpowiedź
User
kocham swój biustonosz
"Kochają takie programy". Ups... W reklamach roi się od stwierdzeń, że wszyscy kochają to lub tamto, czyli rzeczy, a nie kogoś. Paranoja w wykonaniu szczeniaków, "specjalistów" od reklamy.
18 5
odpowiedź
User
Racjonalny
Widzę, że moi przedmówcy to prawdziwi znawcy. Z pewnością polski MasterChef jest siermiężny - na tyle, że widząc ową siermięgę na udział w jednej edycji zdecydował się Gordon Ramsay. Może cała siermięga wynika z tego, że - jak mówił jeden z uczestników w AMA w serwisie Wykop.pl - w przeciwieństwie do edycji australijskiej nie robi im się przed odcinkiem kursów, jak przygotować się do konkretnego zadania czy pracy z konkretnym produktem, dzięki czemu pokazywane są ich prawdziwe umiejętności w danej dziedzinie. Jestem również pewny, że do udziału zaproszono dyletantów - wynika to zwłaszcza z kapitalnych recenzji polskich i zagranicznych gości, którzy odwiedzają Bistro de Paris czy Warszawę Wschodnią. Z pewnością Polacy mają również dość takich programów - ale stało się tak po tym, gdy MasterChef i inne programy tego typu diametralnie zmieniły gust Polaków z osi schabowy-kapusta na inne dania. Nawet Biedronka coraz częściej sprzedaje ciekawsze produkty, a przeciętna pani domu wie, co to mule czy eskalopki. Powiem krótko: ludzie, PRL zarżnął w Polsce jakąkolwiek kulturę kulinarną. Przez wiele lat byliśmy w tej kwestii daleko za tym, co dzieje się w szerokim świecie. Skorzystajmy z okazji, żeby się douczyć. A MasterChef to dobrze zrealizowany, dynamiczny format, który jest show - ale przy okazji spełnia tego typu ważne zadanie.
16 8
odpowiedź
User
miki
Niedługo płody będą walczyły w tym master.
12 8
odpowiedź
User
Kuchenny Matrix
Nawet z gotowania zrobiono wyścig szczurów. Paru nadętych jurorów i motłoch biegający w obłędem w oczach po kuchni, a to wszystko ku uciesze gawiedzi - cebulaków oraz Dżastinów, Alanków, Dżesik, Oilivierów. Masowa hodowla korpoludków i lemingów.
17 4
odpowiedź
User
Aspen
Z pewnością polski MasterChef jest siermiężny - na tyle, że widząc ową siermięgę na udział w jednej edycji zdecydował się Gordon Ramsay. Może cała siermięga wynika z tego, że - jak mówił jeden z uczestników w AMA w serwisie Wykop.pl - w przeciwieństwie do edycji australijskiej nie robi im się przed odcinkiem kursów, jak przygotować się do konkretnego zadania czy pracy z konkretnym produktem, dzięki czemu pokazywane są ich prawdziwe umiejętności w danej dziedzinie. Jestem również pewny, że do udziału zaproszono dyletantów - wynika to zwłaszcza z kapitalnych recenzji polskich i zagranicznych gości, którzy odwiedzają Bistro de Paris czy Warszawę Wschodnią. Z pewnością Polacy mają również dość takich programów - ale stało się tak po tym, gdy MasterChef i inne programy tego typu diametralnie zmieniły gust Polaków z osi schabowy-kapusta na inne dania. Nawet Biedronka coraz częściej sprzedaje ciekawsze produkty, a przeciętna pani domu wie, co to mule czy eskalopki. Powiem krótko: ludzie, PRL zarżnął w Polsce jakąkolwiek kulturę kulinarną. Przez wiele lat byliśmy w tej kwestii daleko za tym, co dzieje się w szerokim świecie. Skorzystajmy z okazji, żeby się douczyć. A MasterChef to dobrze zrealizowany, dynamiczny format, który jest show - ale przy okazji spełnia tego typu ważne zadanie.


1. Poczytaj o sytuacji GR, zwłaszcza finansowej to zrozumiesz, że udziela się, bo musi.
2. Pani producentka wyraźnie powiedziała w wywiadzie, że uczestnicy są szkoleni w gotowaniu.
Może są też szkoleni w nieujawnianiu szczegółów produkcyjnych.
3. Proponuję obejrzeć jeden z odcinków Ugotowanych, gdzie uczestnik Masterchefa gotował i pokazał co naprawdę umie.
4. Dla Biedronki punktem odniesienia jest konkurencja w handlu, nie programy kulinarne.
5. Tak, Masterchef UK czy Masterchef Australia to dobrze zrealizowane show. Polska wersja jest ubogim krewnym. bardzo ubogim.
8 2
odpowiedź
Zobacz więcej w kategorii: Reklamy / Marketing